EMIRATY ARABSKIE 3

Naj – Dubaj :)

Listopadowe popołudnie. Wysiadamy na stacji nowoczesnego metra w Dubaju i kierujemy się do największej na świecie galerii handlowej. Stamtąd przechodzimy do tłoczącej się kolejki ludzi, aby jadąc do góry jedną z najszybszych wind świata, wjechać na najwyższy budynek na świecie – Burj Khalifa. Jeden cel, kilkadziesiąt minut i już pobiliśmy trzy nasze życiowe rekordy! Ale tak jest, kiedy jesteś w Dubaju – mieście, w którym wszystko ma być „Naj”…

DSC_6963_edited

Marina Dubaju

Zacznijmy od tego, że na początku wylądowaliśmy na jednym z największych i najładniejszych lotnisk, jakie do tej pory widzieliśmy, lecąc jedną z najlepszych linii lotniczych świata, która rok rocznie zajmuje czołowe miejsca w różnych rankingach. Do pełni szczęścia brakowało tylko business class, ale póki co wolimy wydać dodatkowe kilka tysięcy PLN-ów na zwiedzanie świata niż wygodę, szampany i inne luksusy w podniebnej podróży:) Mimo to w końcu szlak naszych marzeń zawiódł nas do jednej ze światowych stolic rekordów i luksusu. Zanim wsiedliśmy do wspomnianego metra, miła niespodzianka: całodzienny bilet za jedyne 22 AED/os (1 dirham ZEA to ok. 1,11 zł). Jak na inne luksusy, jakie oferuje Dubaj, to bardzo tanio. Jedziemy w osobnych przedziałach, bo Angelika chciała skorzystać z przywileju dla kobiet, które mają tu z dziećmi osobne wagony. W zasadzie stoimy blisko siebie, widzimy się, ale oddziela nas różowa linia. Angelika komfortowo razem z innymi kobietami z emiratu, ja w ścisku pośród tłumu mężczyzn, wśród których jeden niepostrzeżenie przekroczył „zakazaną” – różową linię. Wnet dostał ostrzeżenie od jednej z kobiet i musiał wcisnąć się do tłumu mężczyzn mimo, iż u pań mnóstwo przestrzeni… A ponoć tak źle muzułmankom na tym świecie;)

DSC_6485_edited

Wieżowce i przepych Dubaju rozpalają wyobraźnię wielu, którzy chcieliby zobaczyć tą fascynującą metropolię. I faktycznie nowoczesna tkanka miasta jest bardzo efektowna. Byliśmy pod wrażeniem podróżując wspominanym metrem – zwłaszcza na trasie od stacji Emirates Towers do Burj Khalifa. W Polsce póki co czegoś takiego nie znajdziecie… Kiedy jednak patrzyliśmy na najwyższy budynek świata, nie wydawał nam się on jednak aż taki wysoki:) Ale czasem tak bywa, że w wielkim oczekiwaniu na coś „wow” nasze wyobrażenie przerasta rzeczywistość. Ale kiedy podeszliśmy bliżej, to jednak robi wrażenie… Smukły wybija się ostro do góry. Jego wysokość (828 m) docenia się także z tarasu widokowego, na którym spędziliśmy sporo czasu, czekając na zachód słońca. Z tej perspektywy samo miasto także robi wrażenie, ale klimat psuje jego ciągła rozbudowa. Kiedy jednak zapadła noc i z widoku zniknęły dźwigi i niedokończone wieżowce, a miasto zapłonęło milionami świateł, panorama z 124 piętra była niesamowita! Zwłaszcza na szeroką ulicę Sheikha Zayeda, którą poruszały się setki samochodów… Sam budynek to oczywiście lista światowych rekordów: najwyższa liczba pięter, najdłuższa dwupoziomowa winda, najwyżej położony na świecie basen i meczet oraz jeszcze kilka innych. Zawrotu głowy można dostać także od czytania liczb związanych z budową obiektu…

Po Burj Khalifa przyszła pora na kolejne symbole Dubaju: hotele Burj al Arab, Atlantis the Palm czy stok narciarski w galerii Emirates Mall. To ostatnie nas rozbawiło, kiedy patrzyliśmy na radochę Dubajczyków, jaką mieli z zabawy na śniegu. W karnecie na stok w pakiecie z nartami zawarta jest kurtka:) Widać, że mieszkańcy lubią spędzać czas w centrach handlowych. To nie tylko miejsca na zakupy, ale na rożnego rodzaju spotkania, rozrywki a nawet na poranny jogging – bo w klimatyzowanej galerii znacznie przyjemniej się biega niż w pustynnym słońcu… Gdyby jednak było Wam za chłodno od klimy czy też na stoku narciarskim, to można zagrzać się podczas wizyty w toalecie, gdzie kibelki są podgrzewane!:) Odpuściliśmy sobie wizytę w słynnym Burj al Arab, uznając że nie ma sensu płacić kilkaset złotych za posiłek w restauracji, aby móc zobaczyć wnętrze tego słynnego hotelu. O noclegu większość też raczej może zapomnieć… Jak sprawdzaliśmy ceny na termin naszego pobytu, to zaczynały się od 8 000 zł za skromną suitę o pow. 170 metrów kwadratowych, po 50 000 zł za 2 piętrową suitę prezydencką o pow. 780 metrów kwadratowych z prywatną windą, kinem, biblioteką, jadalnią, spersonalizowanymi barami, do wyboru 14 poduszkami do snu i łóżkami dostosowującymi się do postawy śpiącego, prywatną plażą i SPA itd. itp… Dla jasności powyższe ceny dotyczą 1 nocy… ! Nie gorzej jest w Atlantis the Palm wybudowanym na skraju słynnej palmy, gdzie możecie spać w pokoju lub brać kąpiel w łazience, gdzie za panoramicznymi szybami, które są tu zamiast ścian, pływają sobie tysiące gatunków morskich stworzeń… To wszystko możliwe jest w kraju, który nie mając ani jednej naturalnej wyspy, usypał ich sobie 200, nadając im charakterystycznego – wakacyjnego kształtu:) Nam w obu przypadkach pozostała do zrobienia tylko symboliczna fotka.

DSC_6723_edited

Zachód słońca przy słynnym Burj Al Arab

Ale zejdźmy już trochę na ziemię. Dubaj szczególnie efektownie prezentuje się nocą. Miliony świateł na wysokich wieżowcach, tworzą z nich ogromne – miejskie „choinki”. Wtedy Burj Khalifa prezentuje się zdecydowanie najlepiej. Zwłaszcza podczas słynnych pokazów fontann i świateł. Zdecydowanie najpiękniejsze tego typu pokazy, jakie do tej pory widzieliśmy. Podobnie rzecz się ma z Mariną Dubaju. Ta i za dnia także robi wrażenie. Kiedy spacerowaliśmy pośród wysokich wieżowców (w tym kolejne „naj” – najwyższy skręcony o 90 stopni budynek…) i luksusowych jachtów, piliśmy drinka w barze na 52 piętrze w hotelu Marriott, skąd oglądaliśmy panoramę na słynną Palmę, byliśmy pod wrażeniem. Nocą w marinie jest szczególnie uroczo i było to nasze ulubione miejsce na codzienne – wieczorne spacery…

DSC_6630_edited

Marina Dubaju nocą…

Nie sposób docenić fenomenu Dubaju, jeśli nie zobaczy się jego starego miasta. Klimat uliczek Bastakyi, spacer nabrzeżem Dubai Creek, czy rejs Abrą (tradycyjną łodzią), odciągają na chwilę uwagę od nowoczesności. Świetnie bawiliśmy się na markecie rybnym, gdzie życzliwi Pakistańczycy i mieszkańcy Bangladeszu, koniecznie chcieli zrobić sobie z nami zdjęcia. Właściwie to z Angeliką, bo jak tylko weszliśmy to przez cały czas rozlegały się nawoływania: „Shakira, Margarita, Angelina Jolie” itp.:) Mi pozostawało tylko pstrykać fotki i być dumnym z pięknej żony:)  Kiedy oglądaliśmy historyczną wystawę w Muzeum Dubaju, to nie mogliśmy wyjść z podziwu, jak w tak krótkim czasie mogło powstać tak nowoczesne miasto na pustyni! Przed odkryciem ropy w tym miejscu właściwie nic nie było i pamiętają te czasy wcale nie najstarsi mieszkańcy miasta. Ale podziw mija, kiedy dowiadujemy się co się kryje za tym rozwojem… Warto w tej części miasta pokręcić się po lokalnych bazarach, co też uczyniliśmy.

DSC_6850_edited

Shakira;)

Podczas tych kilku dni w Dubaju, widzieliśmy najwyższy budynek na świecie, najwyższy hotel, największe centrum handlowe z największym akwarium, największy złoty pierścionek, najwyższe – tańczące fontanny, najdroższe marki samochodów itd. itp. Tyle tych „naj”, że wydawać by się mogło, że Dubaj powinien znaleźć się na liście naszych „naj miast”. Ale mimo tych wszystkich rekordów, zachwytów nad nowoczesną techniką, architekturą i najdroższymi cudami, nie włączymy Dubaju do listy najlepszych miast, jakie w życiu widzieliśmy. Raz, że brakuje nam czegoś więcej w tej metropolii…, a dwa, ta cała pogoń miasta, żeby być „naj” w każdej dziedzinie, jest mocno przesadzona, sztuczna, miejscami wręcz tandetna… Nie ma tu prawdziwego „arabskiego ducha”, jakiego można poczuć w innych miastach kultury Islamu. Mimo to warto jest Dubaj odwiedzić. Tym bardziej, że leży idealnie na trasie do wielu ciekawych krajów świata. Kilka dni (a nawet jeden) wystarczy, aby obejrzeć topowe atrakcje i można ruszać dalej. Chyba, że macie na koncie kilka milionów, to wtedy otwierają się dla Was inne możliwości i można doświadczać tych „naj” – lepszych przeżyć…

Radzimy:

  • Podróżować metrem, bo to zdecydowanie najlepszy środek transportu w Dubaju. Szybko dowiezie Was do większości atrakcji i niewiele kosztuje. Radzimy przejechać się choć raz w wagonie pierwszej klasy lub złapać miejsce na przodzie składu przy szybie z widokiem na nowoczesne wieżowce po trasie…
  • Zarezerwować hotel blisko stacji metra, bo tańsze noclegi są oddalone od największych atrakcji.
  • Bilet na taras widokowy na Burj Khalifa zakupić przez internet. Znacznie niższa cena i nie czeka się w długiej kolejce.
  • Pospacerować uliczkami urokliwego Madinat Jumeirah.
  • Przeczytać książkę Jacka Pałkiewicza „Dubaj prawdziwe oblicze”, która pokaże Wam co kryje się za fasadą przepychu, nowoczesności i rekordów…
DSC_6592_edited2

Dubaj nocą z tarasu Burj Khalifa

3 Komentarzy

  • Marcin says: 31 marca 2017 at 17:57

    Proszę mi napisać dlaczego w pociągu są osobne przedziały dla mężczyzn i osobne dla kobiet i dzieci. Zastanawia mnie to. A chyba najlepiej spytać o to u źródła. Czekam na odp., bo mnie to zastanawia. Czy wynika to wyłącznie z pozycji jaka w krajach muzułmańskich jest przypisana płci pięknej? Zastanawiam się też, co kryje się za rozwojem Dubaju a o czym wspomnieliście w artykule. Muszę zasięgnąć informacji, bo wygląda na to że wiem o tym miejscu na prawdę mało. Ale biorąc pod uwagę fakt o tym jak bardzo chce być „naj” we wszystkim, nie miałbym chyba ochoty się tam wybrać. Nawet gdyby było mnie na to stać. A już na pewno nie wydałbym takich pieniędzy o jakich wspomnieliście Państwo tylko po to by spędzić noc w jednym z najdroższych hoteli na świecie. Bo i po co. Wyspać się można gdziekolwiek. Oby na głowę nie kapało. Fakt widoki piękne i zapierające dech, ale myślę że tylko na krótką metę. Pozdrawiam.

    Reply
    • SzlakiemNaszychMarzen says: 4 kwietnia 2017 at 12:41

      W sprawie osobnych przedziałów dla kobiet i mężczyzn to temat rzeka… Zapraszam kiedyś na wycieczkę zemną po arabskim kraju, gdzie min. tłumaczę obraz kobiety w świetle religii Islamu… W skrócie, związane jest to z ochroną kobiety przed potencjalną utratą czci,a która to jest bardzo ważna dla mężczyzn w tej kulturze… Co do rozwoju, to polecam przeczytać książkę Jacka Pałkiewicza o tym mieście. Pozdrawiamy!

      Reply
  • Sabina FK says: 31 marca 2017 at 22:21

    Świetne zdjęcia i wspaniale opisane,Pozdrawiam

    Reply
  • Zostaw komentarz