PORADY 1

Czy luksusowy rejs musi być drogi?

Czy myśleliście kiedyś o rejsie statkiem wycieczkowym? Pewnie nie, bo pomysł wydaje się bardzo drogi w realizacji. Otóż wcale niekoniecznie… Mieliśmy raz okazję odbyć rejs takim statkiem po Morzu Śródziemnym i chcielibyśmy się z Wami podzielić opinią na temat tej pewnie nie „backpackerskiej” formy odkrywania świata. Jeśli trafi się dobrą okazję, to taka podróż nie kosztuje wcale więcej od tygodniowego pobytu w hotelu z przelotem samolotem. Tutaj sprawdza się złota zasada wyjazdu poza sezonem. Trzeba uważnie śledzić promocje.

Problem z rejsami z reguły polega na tym, iż większość tras rozpoczyna się gdzieś na południu Europy i trzeba dostać się do portu wypłynięcia. Jeśli jedziecie ekipą to koszty paliwa przy dojeździe autem można podzielić na kilka osób. Parking wtedy też nie kosztuje dużo. Możecie ewentualnie zaryzykować i zostawić auto za darmo w dowolnym miejscu w okolicach portu. W przypadku samotnej podróży pomocne będą tanie linie lotnicze albo podróż stopem:) Jak już dostaniecie się na to „wielkie cudo”, jakim jest statek wycieczkowy, to o resztę nie musicie się martwić. W podstawowej cenie jedzenie jest właściwie non stop, także wybrane napoje. Są oczywiście ograniczenia i nie napijecie się każdego wybranego drinka w dowolnym z kilkunastu barów na pokładzie. Ale przecież nie o to tu chodzi… Najtańsze są oczywiście kabiny wewnętrzne bez okien. Ale tam głównie się śpi, więc taka w zupełności wystarczy. Statek płynie od portu do portu i tylko od Was zależy, jak spędzicie czas w miejscu przypłynięcia. Większość atrakcji jest w zasięgu spaceru po zejściu z pokładu, tak więc i tu zwiedzanie nic nie kosztuje. Podczas samego rejsu do dyspozycji są m.in. baseny, jacuzzi, siłownia, a wieczorem show w amfiteatrze. I to nie byle jakie show. Z racji zawodu widzieliśmy sporo animacji w hotelach w różnych krajach. Tak naprawdę tylko nieliczne i to te 5* miały programy na poziomie. Reszta to raczej nieśmieszne skecze, „podskoki” młodych, ludzi, którzy udają, że umieją tańczyć albo próbują coś zaśpiewać. Tutaj widowiska to prawdziwa sztuka! Dopracowane przedstawienia, w których udział biorą profesjonaliści. Oglądając niektóre z pokazów gimnastycznych można się poczuć jak na arenie cyrkowej… Po bardzo uroczystej  kolacji składającej się z wielu dań i przystawek,  liczne bary zapewniają rozrywki w różnym klimacie. Każdy coś dla siebie znajdzie. Od cichego gitarowego grania z lampką wina w dłoni, przez naukę salsy i merengue na parkiecie, po wygrane (lub nie:)) w kasynie. Samo spacerowanie po licznych pokładach naszego „cruisera” jest już atrakcją. Zwłaszcza, jeśli statek jest z wyżej półki. Do tego widoki z leżaka na górnym pokładzie, kiedy wypływacie z portu albo mijacie jakąś wyspę…

Ogólnie wybór tras jest ogromny. Nasza rozpoczynała się w Genui, potem Civitavecchia (port w okolicy Rzymu), Palermo, Tunis, Ibiza i Villafranche na Lazurowym Wybrzeżu. Jeden tydzień, cztery kraje, różne kultury i wiele atrakcji… Kombinacja aktywnej wycieczki z luksusowym leniuchowaniem… Chyba żadna inna forma podróży nie pozwoli Wam na takie połączenie. Musimy jednak przyznać, że na statku trzeba wykazać się roztropnością i silną wolą, bo otrzymując kartę, którą płaci się za wszystkie usługi, można szybko sprawić, że na końcu rejsu rachunek Was powali:) My nie mieliśmy z tym problemu, ale czasami człowiek czuje się jak dziecko za witryną sklepu z zabawkami… Na miejscu jest mnóstwo dodatkowych atrakcji, które słono kosztują. Trzeba niestety o nich zapomnieć, jeśli wyjazd ma być niskobudżetowy. Ale jak sobie uświadomimy, jak niewiele zapłaciliśmy za tak luksusową przygodę, to humor wraca od razu…:)

Radzimy:

  • Najlepsze ceny na rejsy są wczesną wiosną albo późną jesienią.
  • Jeśli lubicie „podrinkować” to radzimy wykupić tzw. pakiety All inclusive. Wychodzi to znacznie taniej niż każdorazowe płacenie za różnego rodzaju napoje.
  • Czasem dopłata do kabiny z balkonem nie jest aż tak duża, a wrażenia z rejsu są znacznie lepsze.
  • Zabrać ze sobą choć jeden galowy strój, by poczuć się jak Jack i Rose na Titanicu, ale ze szczęśliwym zakończeniem…:)

 

You Might Also Like

1 Komentarz

  • Dorota Pasiewicz says: 14 lutego 2014 at 20:14

    Ciekawe to co napisaliście…. słyszelismy o takich wyjazdach, rejsach właściwie… no…no… przyjrzymy sie temu blizej. Bardzo zachęcający temat do wieczornych pogaduszek :) Pozdrawiamy Was

    Reply
  • Zostaw komentarz