KUBA 8

¡Buenos días La Habana!

…Siedzę wczesnym rankiem na balkonie naszej casa particular i patrzę na budzącą się do życia Hawanę… Wąskimi – kolorowymi uliczkami La Habana Vieja przemieszczają się Kubańczycy: uśmiechnięte dziewczynki w mundurkach idą do szkoły, sprzedawca pieczywa prowadzi swój trójkołowy rower ze skrzynką wypełnioną bułkami, umalowane panie i ufryzowani panowie idą do pracy. Biali i ciemnoskórzy, bogatsi, ale zdecydowanie częściej ubodzy. Pośród przechodniów zza rogu wyłania się Doris – właścicielka naszego mieszkania. Od razu mnie zauważa, uśmiecha się i macha na powitanie. Angelika też już wstała, za chwilę oboje dostajemy po filiżance gorącej herbaty. Herbata jest nasza z Polski, bo tu w Hawanie, jak i na całej Kubie, pije się zwykle kawę…

Ulice Hawany...

Ulice Hawany…

Kiedy pierwszego ranka po przylocie wyszliśmy na ulice Hawany, Angelika była bardzo podekscytowana. Mimo, że byliśmy w hiszpańskojęzycznym kraju o europejskiej kulturze, wszystko było tu inne. Zaczynając od urody Latynosów i ciemnoskórych mieszkańców, kończąc na kolorowych autach z zupełnie innej epoki. Przylatując na Kubę, pierwszy raz też „stanęliśmy” po tej stronie świata. Nigdy przedtem nie byliśmy na zachodniej półkuli. Tego wyjazdu nie mieliśmy w planach (bilety kupiliśmy ledwo 3 dni przed wylotem!). Nic zatem nie było przygotowane i nie wiedzieliśmy, od czego zacząć i jak się tu poruszać. Chyba to wszystko razem powodowało, ten dreszczyk emocji u Angeliki, ale też i u mnie:). Ruszyliśmy więc zwyczajnie ulicami kubańskiej stolicy, chłonąc otaczającą nas rzeczywistość…

Spacer La Habana Vieja (stara dzielnica Hawany) to niezwykłe przeżycie. Można wsiąść do rowerowych rikszy, konnych dorożek, taksówek i innych środków transportu, jakie proponują Wam naganiacze. Jednak naszym zdaniem najlepszą opcją na zwiedzanie jednej z największych atrakcji Kuby, jaką jest starówka Hawany – jest zwykły spacer. Pozwala on najpełniej odkryć urok starego miasta. Choć urok to może nie jest właściwe słowo, bo większość ulic zabudowana jest obdrapanymi budynkami, jest brudno i często walają się śmieci. Ale jak zobaczycie uśmiechnięte buzie dzieciaków, kolorowe auta, jak ze starych amerykańskich filmów, usłyszycie rytmy gorącej – latynoskiej muzyki to zapomnicie o zwykłej szarości ulicy… Ulice te prowadzą na trzy główne place Starego Miasta. Pierwszym z nich jest Plaza Vieja (Stary Plac), otoczony kolonialnymi budynkami, z fontanną na środku. Drugi to Plaza de San Francisco (Plac św. Franciszka), także z fontanną, pomalowanymi fasadami odrestaurowanych budynków i dużym kościołem św. Franciszka. Nam jednak najbardziej podobał się Plaza de Armas. Zielony skwer, na którym sprzedawcy handlują starymi książkami, a lokalni artyści sprzedają swoje prace. Otoczony on jest także ładną zabudową. Wyróżnia się tu przede wszystkim imponujący Palacio de los Capitanes Generales (Pałac Gubernatora), w którym dzisiaj mieści się Muzeum Miejskie. Siedzieliśmy tu sobie jedząc drugie śniadanie i słuchając kubańskich rytmów, elegancko wygrywanych przez lokalną kapelę.

Kolonialnie i kolorowo:)

Kolonialnie i kolorowo:)

Na starym mieście jest jeszcze jeden ważny plac. Właściwie to od niego pierwszego dnia pobytu w Hawanie zaczęliśmy zwiedzanie. Plaza de la Catedral (Plac katedralny) to nie tylko ładna – barokowa fasada katedry. Tu można spotkać słynne Kubanki w kolorowych strojach z cygarami w ustach. Chodziliśmy tu dwa dni z rzędu by takie „upolować”, bo wbrew temu, co by się mogło wydawać, wcale ich na Kubie za wiele nie ma. Niektóre panie bardzo dostojnie podchodzą do swojej pracy i wizerunku. Rozkładają najpierw mały stolik, krzesełko, stawiają na stole konkretne rekwizyty, poprawiają ubranie, makijaż, by w końcu wyciągnąć cygaro i usiąść do zdjęcia. Musieliśmy zatem chwilę poczekać, z ciekawością przyglądając się temu rytuałowi. No ale zdjęcie Kubanki z cygarem to był jeden z fotograficznych celów Angeliki:). Dobrze, że zrobiliśmy to tu w Hawanie, bo o ile później widzieliśmy wielu starszych panów z cygarami, to w żadnym innym mieście nie spotkaliśmy już takich Kubanek. Zdjęcia z ukrycia nie zawsze wychodzą, bo Kubanki po prostu się zasłaniają, aby przypadkiem nie zrobić im darmowej fotki. Te pozowane naturalnie są płatne i cenę jest dobrze ustalić na samym początku (od 1 CUC za zdjęcie do nawet 5 CUC za krótką sesję / 1 CUC = ok. 3,90 zł).

Jeden z symboli Kuby...

Jeden z symboli Kuby…

O ile Kubanka z cygarem to już tylko pozorowana atrakcja dla turystów, to inny symbol Kuby, jakim jest stary – amerykański samochód, jest rzeczą powszechną na ulicach nie tylko Hawany. Czegoś takiego jeszcze nigdzie nie widzieliśmy! Auta, które w innych krajach stoją już dawno w muzeach, tutaj zwyczajnie są użytkowane na co dzień! Ford, Chevrolet, Buick, Cadillac, Dodge. Samochody z lat 40/50 i 60 ubiegłego stulecia są efektem embarga, jakie w 1962 roku USA nałożyło na handel z Kubą. Dzięki temu dziś ulice kubańskich miast to motoryzacyjne muzea pod gołym niebem:). Auta są w różnym stanie, w większości nie działają wskaźniki, nie ma tapicerki tylko goła blacha, drzwi się nie domykają, a silniki to oczywiście najróżniejsze zamienniki. Ale są i takie maszyny, że naprawdę na ich widok człowiekowi mocniej bije serce… Angelika oszalała na punkcie tych samochodów chyba bardziej niż ja!:) Non stop biegała z aparatem, zaglądała w uliczki, wyszukując zaparkowanych tam okazów i pstrykała zdjęcia, bo co chwilę na ulicach pojawiał się inny model, w innym kolorze:) Naturalnie więc jednym z takich cacek musieliśmy się przejechać. Wybieraliśmy długo, bo przy Parqe Central stoją naprawdę piękne wozy w całej palecie kolorów… Zdecydowaliśmy się na biało – czerwonego Chevroleta cabrio z 1957 roku, z eleganckim – zadbanym wnętrzem i miłym kierowcą w kowbojskim kapeluszu. Godzinna przejażdżka prowadziła przez reprezentatywne ulice miasta, zahaczając o Plac Rewolucji z wizerunkiem Che Guevary, nadmorską promenadę Malecon, czy park z ławeczką Johna Lennona. Wrażenia niesamowite! Trasa jest podobna do tej, którą robi odkryty turystyczny bus, ale chyba nie macie wątpliwości co wybrać… Cena za przejażdżkę zaczyna się od 40 CUC. Ale w zależności od auta i waszych umiejętności negocjacyjnych, można zejść do 20/25 CUC. Warto wspomnieć, że na ulicach Hawany widzieliśmy też więcej Maluchów (także wersje cabrio:)) i Fiatów 125, niż widujemy dziś w Polsce. Niektóre na szybach miały polski napis „Maluch”:).

Nasz piękny Chevrolet z 1957 roku!

Nasz piękny Chevrolet z 1957 roku!

Po placach i ulicach Starej Hawany koniecznie trzeba pospacerować także wieczorem. Mimo „zapadłego” charakteru wielu ulic, czuliśmy się tutaj bezpiecznie. Zamiast oglądaniem się za siebie w ciemnych uliczkach, zdecydowanie bardziej będziecie pochłonięci dźwiękami kubańskiej muzyki, roznoszącymi się z licznych barów i otwartych drzwi i okien hawańskich domów. Warto wtedy usiąść w jednym z lokali, zamówić mojito i posłuchać mniej lub bardziej znanych melodii. My na jeden z takich wieczorów wybraliśmy La Bodeguita del Medio (na Calle Empedrado), gdzie ponoć podaje się najlepsze mojito w mieście. Z reguły mało pijemy alkoholu i nie mieliśmy okazji próbować go w wielu innych barach w Hawanie. Ale sam drink i atmosfera miejsca były jak najbardziej ok. Generalnie drinki serwowane na Kubie są mocne:). Sam bar z racji historii mojito i osób dawniej w nim goszczących (m.in. Ernest Hemingway), jest sporą atrakcją turystyczną i czasem trudno o wolne miejsca. Jak wolicie spokojniejsze miejsca, to z pewnością znajdziecie coś zacisznego w licznych uliczkach La Habana Vieja. W nocy spacerowaliśmy też słynną promenadą Malecon, gdzie wieczorem wielu mieszkańców i turystów przychodzi tu na zachód słońca. Można spotkać wędkarzy, ulicznych „grajków” i wiele młodych Kubanek i Kubańczyków, w miłosnych uściskach ze swoimi partnerami. To także jedno z bijących serc miasta, gdzie można poznać charakter stolicy. W nocy place Hawany i niektóre budynki jak: Capitolio, Wieki Teatr, czy Muzeum Rewolucji są też ładnie podświetlone.

Avenida de Belgica i Capitolio

Avenida de Belgica i Capitolio

Na koniec naszego spaceru po Hawanie, polecamy wypad na drugi brzeg miasta do jednej z widocznych dwóch twierdz: El Morro i Carlos de Cabana. My odwiedziliśmy tę drugą. Obie będą na pewno gratką dla fanów militariów i kubańskiej rewolucji, gdyż w tej drugiej Che Guevara urządził sobie główną kwaterę i są tam pamiątki z tego okresu. Ale chyba największą atrakcją obu miejsc jest panorama, jaka stąd roztacza się na Hawanę. Można tu przyjechać klimatyczną – starą taksówką lub turystycznym busem, który odjeżdża przy Parque Central. Mimo szczytu sezonu było tu spokojnie i cicho, w twierdzy niewielu zwiedzających, a widok na miasto imponujący…

Hawana jest jedną z najuboższych i najbrudniejszych stolic, jaką do tej pory odwiedziliśmy. Gorzej było tylko chyba w Phnom Penh w Kambodży. Mimo to stolicę Kuby dokładamy do listy jednych z najciekawszych miast, jakie do tej pory odwiedziliśmy. Jest tu coś magicznego pośród tych brudnych i obdrapanych ulic. Miasto zachwyca kolonialną zabudową i uroczymi restauracyjkami. Magii dodają mu na pewno kolorowe auta, przenoszące Was do innej epoki. Do tego uśmiech i uroda ciemnoskórych mieszkańców i ich radość z życia, którą znajdziecie w gorących rytmach muzyki. Hawana naprawdę ma klimat, który widać oglądając codzienne życie ulicy…

Panorama z twierdzy El Morro

Panorama z twierdzy El Morro

ZOBACZ GALERIĘ Z WYPRAWY

You Might Also Like

8 Komentarzy

  • Tomasz Sz says: 4 stycznia 2016 at 21:18

    Super!Super!Super!
    Wszystko super, zdjęcia i opis:D
    Mam nadzieję że nam również uda się tam wybrać

    Reply
    • SzlakiemNaszychMarzen says: 5 stycznia 2016 at 18:38

      Dzięki!Dzięki!Dzięki! Szczerze życzymy tego wyjazdu!

      Reply
  • Agnieszka jeszcze w dwupaku; ) says: 5 stycznia 2016 at 00:55

    Koniecznie muszę zobaczyć wszystkie zdjęcia. Robert dobry tekst. Super się czytało; )

    Reply
    • SzlakiemNaszychMarzen says: 5 stycznia 2016 at 18:36

      …to dzieje się samo.., oglądasz, chłoniesz, pstrykasz fotki a potem przelewasz „na papier” :)

      Reply
  • Karola i Jacek says: 12 stycznia 2016 at 22:31

    Dzięki Waszemu świetnemu sprawozdaniu poczuliśmy się jakbyśmy tam byli :) Jedynie deszcz i mróz na zewnątrz sprowadziły nas z powrotem na ziemie :(

    Reply
    • SzlakiemNaszychMarzen says: 14 stycznia 2016 at 19:54

      …To musicie częściej zaglądać na naszego bloga niż przez okno;) Poczekajcie na relacje z kubańskich plaż, to dopiero się rozgrzejecie!:)

      Reply
  • KarolK says: 9 września 2016 at 10:21

    Mega klimat! Aż chce się tam polecieć! Szkoda tylko, że loty z Polski są bardzo drogie.

    Reply
    • SzlakiemNaszychMarzen says: 9 września 2016 at 18:11

      Czasami jednak uda się z znaleźć perełki, jeśli chodzi o bilety lotnicze z Polski. Nam na 3 dni przed wylotem z Warszawy udało się takie kupić i dlatego zawitaliśmy na Kubie :)

      Reply

    Zostaw komentarz